niedziela, 2 października 2011

Badania Budda Hopkinsa

Badania Budda Hopkinsa

Etnolog Thomas E. Bullard podaje, że w latach 1967-1972 odnotowano na całym świecie 26 przypadków uprowadzeń przez kosmitów. Punktem zwrotnym stał się rok 1975. W roku tym telewizja amerykańska ujawniła w filmie zatytułowanym The UFO lncident ("Incydent z UFO") przypadek Barneya i Betty Hillów. Czyżby ten film sprawił, że zaczęły napływać zeznania? W następnych miesiącach liczba ich wyniosła 24. Rekord padł w latach 1980 i 1981: nie mniej niż 40 relacji rocznie!
Do tego czasu kilku badaczy, w tym psycholog Leo Sprinkle, specjalista w dziedzinie hipnozy, przeanalizowało już dużą liczbę przypadków. Największy jednak wkład do badań nad uprowadzeniami wniósł nowojorski artysta, publikując rezultaty swoich poszukiwań. Budd Hopkins sam wyznał, co go skłoniło do zainteresowania się UFO. Stało się to na skutek pewnej obserwacji, a następnie przypadkowego odkrycia niedoszłego lądowania w New Jersey.
W znakomitej książce Missing Time  ("Luka czasowa ") Hopkins opisuje serię badań prowadzonych pod hipnozą z udziałem psychoterapeutki, doktor Klamar. W posłowiu do książki potwierdza ona poważny charakter pracy Hopkinsa. Stwierdza, że dwanaścioro prowadzonych przez nią w ciągu dwóch lat pacjentów (pięć spośród tych przypadków opisano w Missing Time) były to osoby całkowicie zdrowe psychicznie. A jednak w stanie hipnotycznym opowiadały przerażające historie o uprowadzeniu ich na pokłady UFO oraz o całej serii, niekiedy bolesnych, a zawsze pozostawiających urazy badań. Czy doświadczenia te są prawdziwe, czy urojone? "Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie -tłumaczy doktor Klarnar. -A jednak... Wydarzenia opisane przez te osoby z różnych stron kraju są bardzo zbieżne, co pozwala przypuszczać, że może to być coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności".
Najbardziej fascynujący, być może, spośród przypadków ujawnionych przez Budda Hopkinsa dotyczy Virginii Horton. Młoda mężatka na odpowiedzialnym stanowisku pamięta, że dwukrotnie przeżyła stan osławionego missing time. Pierwszy raz zdarzyło się to, kiedy miała zaledwie sześć lat, a następnie po dziesięciu latach. Pod hipnozą opowiedziała o swoich kontaktach z tajemniczymi "przybyszami". Virginia przypomina sobie ich rewelacje i opisy innych światów: "Zademonstrował mi zagadkowy obraz, w którym działo się mnóstwo niesłychanych rzeczy. Były to rzeczy piękne i niesamowite (...), które nie miały końca. Można by długo szukać, daleko chodzić i nie znaleźć kresu". Virginia wspomina również o niepokojących zabiegach chirurgicznych. Kiedy miała sześć lat, obudziła się z szerokim i głębokim cięciem na łydce. Podczas drugiego doświadczenia krwawiła z nosa -najprawdopodobniej wskutek ekstrakcji implantu. Z tego, co opowiedziała o swoim drugim spotkaniu z kosmitami podczas spaceru w lesie, można wyciągnąć wniosek, iż była pod wpływem zjawiska określanego jako "pamięć ekranowa": wydawało się jej, że widzi patrzącego na nią jelenia, który telepatycznie z nią się żegna!
Bardziej dramatyczna jest przygoda Stevena Kilbuma. W stanie hipnozy przeżywał on na nowo swoje uprowadzenie na skraju mało uczęszczanej drogi, a także bardzo bolesne badania lekarskie. Po seansie prowadzonym przez doktor Klarnar Kilbum spotkał się z neurologiem, doktorem Paulem Cooperem. Podzielił się on z Hopkinsem zdumieniem wywołanym opisanym przez Kilbuma badaniem: pokrywało się ono dokładnie z testem na nerwy ruchowe. "Musiałby dużo wiedzieć, żeby to zmyślić -oświadczył doktor Cooper. -Jestem pewien, że nie jest to ktoś, kto mógłby kłamać. Kilbumjest uczciwy i wywarł na mnie duże wrażenie. Cała ta sprawa jest zdumiewająca". Kilburn podaje interesujący szczegół: podobnie jak Virginii Horton i innym świadkom wydawało mu się, że kosmici byli w maskach lub w kombinezonach ochronnych -być może, aby uchronić się przed zarazkami.
Opisany przez Hopkinsa w drugiej książce Intruders  ("Intruzi") przypadek Kathie Davis (pseudonim) to długa historia kilkakrotnych uprowadzeń kilku członków (z kilku pokoleń!) jednej rodziny. Tym razem tajemnicze zabiegi ginekologiczne dokonywane przez kosmitów na ludziach nie ograniczały się do pobierania komórek jajowych, ale polegały również na wszczepianiu embrionów i pobieraniu zarodków! Przybysze z kosmosu pokazali Kathie Davis małą, bardzo ładną, ale wątłą dziewczynkę o bladej cerze i dużych oczach. Powiedzieli jej, że to jej dziecko-hybryda! Philip Klass zwraca uwagę na fakt, że młoda kobieta była bardzo słabego zdrowia, a więc raczej źle wybrana do tego rodzaju manipulacji. Chyba że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż przypuszcza Klass. W tym wypadku mogłoby to znaczyć, że historia Kathie Davis i innych uprowadzonych ciągnęłaby się od kilku pokoleń.
Hopkins wspomina też o zabiegu pobrania spermy od pewnego uprowadzonego, którego nazywa Edem Duvallem, za pomocą jakiegoś aparatu ssącego umieszczonego na penisie. "Lekarze" nie robili nic, aby uśmierzyć ból, i wykonali trzy takie zabiegi z rzędu. Zabiegi tego rodzaju są tak upokarzające, że wielu świadków, w tym także Kilburn, woli raczej je przemilczeć, nawet pod hipnozą.
Przypadki opisane przez Budda Hopkinsa szokowały wielu czytelników. Zarzucano mu sfabrykowanie przerażających scenariuszy i próby wywierania presji na świadków. Prawda jest inna: po zapoznaniu się z pracami Hopkinsa nie ulega wątpliwości, że uprowadzonych przesłuchiwano z dużym taktem. Jakość badań prowadzonych z udziałem kilku psychologów i lekarzy została zweryfikowana w badaniach wykonanych innymi metodami.
W 1981 roku Hopkins i doktor Klamar zwrócili się do doktor Elizabeth Slater z prośbą o przeprowadzenie szczegółowych badań psychologicznych dziewięciu osób, nie informując jej, że były świadkami lub ofiarami uprowadzeń przez kosmitów. Chodziło o zbadanie podobieństw i różnic zachodzących między różnymi przypadkami, a także ewentualnych wskaźników stopnia nieodporności psychicznej. W pierwszym swoim sprawozdaniu z 1983 roku doktor Slater stwierdziła, że pacjenci są zdrowi psychicznie. Wszyscy jednak sprawiają wrażenie, że mają za sobą trudne przeżycia. Była niezmiernie zdziwiona, kiedy Hopkins i doktor Klamar zapoznali ją z relacjami pacjentów o porwaniach. W końcowym sprawozdaniu opublikowanym w 1985 roku  wprowadziła pewne uściślenia:
Pierwszy, kluczowy problem polega na tym, by wiedzieć, czy relacje pacjentów można wytłumaczyć za pomocą psychopatologii, czyli zaburzeń umysłowych. Taka możliwość jest absolutnie wykluczona. Gdyby te historie o porwaniach miały być produktem czystej wyobraźni mającej swe podłoże w tym, co wiemy o zaburzeniach psychicznych, mogłyby być wyłącznie wytworem patologicznych kłamców, paranoidalnych schizofreników, ludzi z poważnymi zaburzeniami z tendencją histeryczną, dotkniętych przypadłością rozdwojenia jaźni. A trzeba wyraźnie stwierdzić fakt, że na podstawie wyników testów ani jeden z pacjentów nie kwalifikuje się do żadnej z tych kategorii. Dlatego też, mimo że testy te nie mogą udowodnić prawdziwości relacji uprowadzonych, właściwy jest wniosek, iż rezultaty badań nie wykluczają możliwości, że opisane przypadki miały rzeczywiście miejsce.

Do akcji wkracza etnolog

Na początku lat osiemdziesiątych etnolog Thomas Bullard przystąpił do skrupulatnych badań statystycznych 271 przypadków uprowadzeń, które wydarzyły się na całym świecie, ale przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych (47%). 15 przypadków (18%) dotyczyło innych krajów anglojęzycznych, 69 (24%) Ameryki Łacińskiej i 29 (II %) krajów europejskich. Thomas Bullard nie zdołał znaleźć poważnie udokumentowanego przypadku odnoszącego się do Afryki i Azji. Dziś już wiemy, że fala uprowadzeń nie ominęła również tych części świata. Opublikowana w 1987 roku praca Bullarda jest jedną z najpoważniejszych pozycji z interesującego nas zakresu tematycznego .
Bullard stwierdził przede wszystkim, że świadkowie wywodzą się z różnych warstw społecznych. Wbrew rozpowszechnionej opinii dwie trzecie z nich to mężczyźni. W przeważającej większości są to ludzie młodzi. Największa liczba przypadków odnosi się do wieku: siedmiu, dwunastu lub trzynastu, szesnastu lub siedemnastu i dwudziestu lat. "Uprowadzenia -konkluduje Bullard -są groźne dla ludzi w młodym wieku. Powyżej trzydziestu lat nie ma już większych obaw". Główny efekt tej ważnej pracy sprowadza się do analizy obiektywnej realności porwań.
Badania porównawcze tego zjawiska prowadzą do wniosku, że relacje te są zbieżne w formie i treści, czego nie można racjonalnie wytłumaczyć zbiegiem okoliczności. W różnych przypadkach powracają te same wydarzenia. Na opisanie swych doświadczeń świadkowie używają własnych słów, ale słowa te, mimo ich różnorodności, mają identyczne znaczenia. Zdumiewająca większość przykładów sprowadza się do wspólnego mianownika. Prawidłowość ta obala hipotezę, iż opowiadania o porwaniach są wytworem indywidualnej wyobraźni lub spontanicznych mistyfikacji. Odzwierciedlają one pewne logiczne zjawisko -i niech sceptycy wezmą to pod uwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz