sobota, 24 września 2011

ZBRODNICZA POWIEŚĆ






  



Paweł obudził się w środku nocy. Zapaliłnocną lampkę, nie zwracając uwagi na narzekanie śpiącej obok żony, wyjął zszuflady nocnej szafki papier i pióro.
- Idź do kuchni – powiedziała zaspana Magda przewracając sięna bok, głowę nakryła poduszką. Mężczyzna podniósł się i wyszedł z pokoju zuśmiechem na ustach. Domknął delikatnie drzwi, żeby już więcej nie denerwowaćżony.
Zaparzył kawę i usiadł przystole. Zaczął opisywać sen, który dał mu natchnienie. Słowa zapełniały białekartki. Czas płynął szybciej niż zwykle. Paweł nawet nie zwrócił uwagi, że zaoknem widnieje. Nie zwracał również uwagi na żonę, która wstała i szykowała siędo pracy, ani ośmioletniego synka jedzącego obok śniadanie. Był w transie,zawsze tak pisał. Zaczęło się kilkanaście lat temu, kiedy zamiast iść, jak codzień do pracy do banku usiadł i opisał swój sen. Tak powstało jego pierwszeopowiadanie, wysłał je zaraz po napisaniu do kilku magazynów. Tylko jeden niezłożył mu propozycji. Rzucił pracę i zajął się pisaniem. Od tamtej pory napisałjuż dziewięć książek, każda była bestsellerem. Właśnie kończył dziesiątą. Niewiedział skąd ma takie sny, albo kiedy nauczył się pisać. Nigdy o tym niemarzył, nie sądził również, że umie. W szkole proste wypracowanie sprawiało mumnóstwo problemów, a tu jednego dnia budzi się i zostaje pisarzem. W chwilach,kiedy pisał czuł się częściowo jak narzędzie, był tylko pośrednikiem międzysnami, a piórem, ale zdawał sobie również sprawę, że gdyby nie on to sny byuleciały. Pisał, pisał i pisał. Nie zwracał uwagi na czas, nic go nieinteresowało.
Marta wróciła z pracy i zobaczyłaPawła siedzącego ciągle przy stole kuchennym ze stertą zapisanych kartek.Spojrzał na nią i kazał chwilę zaczekać. Dokończył ostatnie zdanie i z uśmiechempodszedł by ją pocałować.
- Skończyłem kolejną powieść – powiedział ciągle sięuśmiechając – kolejny hit.
- Pewnie tak, kochanie, tylko czemu siedzisz cały dzień wpidżamie? Nie mogłeś oderwać się na chwilę i przebrać, albo chociaż umyć? –odpowiedziała z ironią.
- Nie mogłem. Jeżeli bym wstał to pomysł by uleciał i nieskończyłbym, może nigdy bym nie skończył. Idę teraz się ogarnąć? Co na obiad? Igdzie nasz syn? – odpowiadał podekscytowany.
- Moja mama go przywiezie. Dzwoniła, że ma jakąś sprawę, więcprzyjedzie. – jeszcze raz spojrzała na męża stojącego w drzwiach - Na miłośćboską, proszę, doprowadź się do porządku zanim przyjedzie. – powiedziała iposzła się przebrać.

ROK PÓŹNIEJ

Wielkie studio telewizyjne, przezśrodek pomieszczenia biegnie rząd kabli podpiętych pod kamery na stojakach. Pojednej stronie siedzi publiczność, po drugiej znajduje się plan. Na czarnymskórzanym fotelu siedzi mężczyzna w średnim wieku, ubrany w wytworny garnitur.Naprzeciw niego na kanapie siedzi Paweł w dżinsach i czarnym podkoszulku. W tlewidać powiększoną okładkę książki na wielkim ekranie.
- Panie Kazimierski, to już dziesiąta pana powieść i do tegokolejny bestseller. Jak pan się czuje, jako najwybitniejszy pisarz naszychczasów? – prezenter uśmiechną się w kierunku gościa.
- Nie uważam się za kogoś wielkiego, robię to co potrafię. Każdy,kto ma choć trochę wyobraźni i żyłkę do pisania jest w stanie zrobić to co ja.
- Panie i panowie, nie dość, że wybitny to, jaki skromny. –nad kamerami zaświecił się wielki napis APLAUZ i cała publika zaczęła bić brawoi krzyczeć radośnie – Podobno opisuje pan swoje sny. Czy to prawda?
- Tak, wszystkie moje dziełka tak powstają. – Paweł nerwowosię uśmiechnął przekręcając się na kanapie próbując zyskać chwilę naprzemyślenie odpowiedzi – Czasami budzę się w nocy i wiem, że muszę zacząćpisać. Siadam więc i spisuję to co mi się śniło.
- Chciałbym mieć takie sny. – prezenter uśmiechnął się,przed publiką znowu rozbłysnął napis i zaczęła wiwatować – Niestety nasz czasdobiega końca, jednak mam jeszcze jedno pytanie. Pański wydawca powiedział nam,że pracuje pan nad kolejnym dziełem, kiedy możemy się spodziewać ukończeniaprac i o czym ono będzie? – Paweł niepewnie spojrzał na prowadzącego program. Czułsię całkowicie zaskoczył. Nie miał pojęcia co może odpowiedzieć.
- Wkrótce zostanie ukończona… Jednak do wydania długa droga…Może za rok będzie już na pułkach – uśmiechnął się czując, że odpowiedzisatysfakcjonują wszystkich zebranych – fabuły niestety nie mogę zdradzić,powiem jedynie, że będzie inna niż wszystkie moje książki do tej pory. – znowurozległy się brawa. Czas programu dobiegł końca, prezenter podziękował Pawłowiza udział i życzył mu owocnych snów. Pisarz pożegnał go z ulgą.

Wrócił do domu i otworzył butelkęwhisky. Zdenerwowany zalał szklankę z lodem alkoholem i nie czekając naschłodzenie trunku, wypił wszystko za jednym przechyleniem. Nalał następnąszklaneczkę, tym razem usiadł na kanapie i się zamartwiał.
- Co się stało? – zapytała Magda siadając obok.
- Nie jestem w stanie nic napisać, a terminy mnie gonią. Niemam żadnych snów, nie wiem co robić. – w jego głosie słychać było bezradność.
- Nie martw się, będzie dobrze. Może powinieneś usiąść ipisać sam z siebie, nie czekać na sny.
- Dobrze wiesz, że nigdy tak nie pisałem. Zawsze to byłysny. Miałem ich tyle, że gdybym spisywał wszystko to by starczyło mi na tysiącksiążek, a nie dziesięć. Teraz czas ucieka, a ich nie ma.
Wyszła z pokoju bez słowa, Paweł rozsiadł się w fotelu iwolno sączył trunek. Po chwili wróciła niosąc stos czystych kartek i pióro.
- Masz, zamiast pić postaraj się coś wymyślić i przestańgadać o snach. To zawsze byłeś ty, a nie jakieś sny. – podała mu papier.
- Może masz rację, przecież potrafię pisać. Napisałemdziesięć dobrych książek, może i sny dawały mi pomysły, ale ja je opisywałem. –zamyślił się na chwilę – Teraz to będzie coś innego. To będzie horror. – wypiłwszystko co zostało w szklaneczce i usiadł za biurkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz