sobota, 24 września 2011

MOTEL NA GRANICY DOKOŃCZENIE




Daniel usiadł na łóżku jeszcześpiąc. Zanim dobrze otworzył oczy ujrzał Monikę między obdartymi ścianamiotwierającą drzwi. Aż podskoczył na ten widok. Zerwał się na równe nogi ipodbiegł do drzwi, jednak nie było jej nigdzie, pokój znowu wyglądał normalnie.Mocno pociągnął za klamkę i wyjrzał na korytarz. Nie było na nim żywego duch.Jednak był pewien, że ona tu jest, czuł jej obecność. Przeszedł kilka kroków istanął plecami do okna. Starał się dokładnie wsłuchiwać w ciszę panującą nakorytarzu. Mrużył oczy starając się dokładniej widzieć w półmroku. Ze skupieniawyrwał go głośny grzmot. Odskoczył od okna odwracając się, na zewnątrz nieboprzecinały błyskawice oślepiając go. Cały korytarz dopiero zanurzony w ciszybrzmiał teraz systematycznymi uderzeniami gradu o dach. Daniel wrócił pod oknoi patrzył jak ogromne kule lodu rozbijają jego samochód.

Monika wyszła na korytarz, tu również wszystko było zrujnowane. Drogęoświetlały jej ogniska rozmieszczone co kilka metrów. Wszystko skąpane było wciszy. Rozejrzała się wokoło w poszukiwaniu postaci, która do niej szeptała,lecz nigdzie jej nie było. Usłyszała za sobą trzask, odwróciła się, drzwi odjej pokoju same się zatrzasnęły, nie próbowała walczyć z nimi. Nawet niechciała ich otwierać. Ruszyła wolno przed siebie mijając ogniska. Płonęły wnich zdjęcia, podniosła jedno gasząc je w powietrzu kilkoma machnięciami.Widziała na nim siebie skrępowaną i przywiązaną do łóżka, mrugnęła oczami, a nazdjęciu pojawiła się czyjaś ręka. Widziała tylko trzy palce zakrywające jejtwarz, pozostałe dwa znajdowały się w jej oczach. Poczuła potworny ból głowy,padła na podłogę obok ogniska i zaczęła się tarzać. Zdawało jej się, że obrazożył. Czuła jak coś świdruje jej głowę i przebija się do mózgu. Rękomazasłoniła oczy, zdjęcie wypadło z jej dłoni i wylądowało w ognisku. Leżała napodłodze płacząc, krzycząc i wijąc się z bólu. Razem ze znikającym zdjęciempośród płomieni ból słabł, aż całkowicie ustąpił. Podniosła się przerażona. Niewiedziała co ma zrobić, po policzkach płynęły jej łzy, całe ubranie miałaumazane sadzą z ogniska. Była już całkowicie załamana, nie wiedziała gdziejest, co się dzieje wokoło, już nawet nie myślała o Danielu, chciała tylko stąduciec i przeżyć, to było dla niej teraz najważniejsze. Skamieniała, kiedyusłyszała za sobą przerażający chichot.

Daniel stał zapatrzony w kupępowyginanej blachy, jaka zostaje z jego auta. Był jak zahipnotyzowany. Dopierodotyk czyjejś reki na ramieniu wyrwał go z tego stanu. Wolno odwrócił głowę.Najpierw jego wzrok utkwił na bardzo długich palcach pokrytych spaloną skórą,które obejmowały jego ramię. Dopiero później przeniósł go na postaci stojącejprzed nim. Przypominała człowieka, ale była straszliwie chuda i wysoka, całapokryta była resztkami spalonej skóry. Miała szeroko otwarte oczy, w którychnie było źrenic, same białka. Wydawały się ślepe, ale Daniel czuł na sobie ichwzrok. Stali tak chwilę, błyskawice, świst wiatru i grzmoty już nie miałyznaczenia, zniknęły. Teraz był tylko on i ta dziwna postać. Zanim zdążył sięporuszyć stwór otworzył usta i wydał z siebie najdziwniejszy i najbardziejprzerażający dźwięk, jaki Daniel kiedykolwiek słyszał. Dźwięk był tak straszny,że wydawał się przewiercać kanał między uszami i przelatywać przez głowę.Wszystko ucichło, mężczyzna opadł w objęcia dziwnej postaci, której rękaprzebiła go na wylot. Czuł, że umiera, ale nie sądził, że to uczucie zawszeprzypomina tonięcie, dławił się wodą.

Monika odwróciła się i ujrzała za sobą cień niezwykle wysokiej ismukłej postaci, która z każdym krokiem zdawała się jakby przysiadywać. Ruszyłaza stworem. Kiedy cień zniknął za rogiem kobieta zaczęła początkowo szybciejiść, a później biec. Jednak kiedy dotarła do miejsca, w którym straciła cień zoczu znowu ujrzała zamykające się drzwi. Już wiedziała, że nie ma nic dotracenia, podbiegła do nich i nacisnęła na klamkę. Zamek ustąpił i przed jejoczami ukazał się basen. Stwór stał po drugiej stronie i wyławiał czyjeś zwłokiz wody.

Daniel poczuł jak jego ciałobezwiednie podnosi się nad taflę wody trzymane przez silne ręce. Uświadomiłsobie, że żyje. Miejsce, w którym ręka przebiła go na wylot zrosło się. Począłsię szamotać. Dziwna postać upuściła go na podłogę. Jego ciało z hukiemuderzyło o podłogę. Na chwilę stracił przytomność.

Kiedy otworzył oczy stała nad nimMonika. Nie wiedział czy śni, czy to wszystko co się dzieje jest prawdę.Narzeczona rzuciła się na niego i mocno objęła. Byli teraz razem. Podniósł się szybkoprzytrzymując płaczącą Monikę. Rozejrzał się wokoło, uświadomił sobie, że sąnad basenem. Nie wiedział jak się tu znaleźli i skąd Monika się pojawiła. Nieobchodziło go to, ważne, że była z nim. Nagle zrobiło się strasznie gorąco,woda z basenu zaczęła parować, a następnie gotować się. Kidy spojrzeli wkierunku wyjścia na korytarz ujrzeli drzwi stojące w płomieniach. Drugiewyjście z pomieszczenia prowadziło do szatni. Pobiegli do niej i ujrzeliotwarte drzwi ewakuacyjne. Wybiegli z budynku. Stali teraz na parkingu przedgłównym wejściem w chwilę po tym jak tu zaparkowali. Wsiedli do samochodu,kiedy Daniel odpalał silnik Monika ujrzała ich oboje prowadzonych przez smukłąpostać ze spaloną skórą po schodach do pokoju. Ściany w holu płonęły, nie byłojuż roślin i obrazów, wszystko trawił płomień. Daniel ruszył, gdy wyjeżdżali zparkingu budynek wybuchnął.

Gdy byli już o kilkaset metrów odmotelu Monika spojrzała w kierunku miejsca, gdzie przeżyła najdziwniejszezdarzenia swojego życia. Jednak po budynku nie było śladu, nie było teżparkingu. Za nimi pozostało jedynie szczere pole kończące się pod lasem.Spokojnie odwróciła wzrok. Skierowała twarz w kierunku narzeczonego uśmiechającsię do niego. Kiedy jej oczy spotykały się z jego zobaczyła, że nie ma onźrenic jedynie białka. Zdała sobie sprawę, że stoi przed nią dziwna spalonapostać, ona siedzi na łóżku w zniszczonym pokoju. Na ścianie pojawił się innynapis: JUŻ TU ZOSTANIESZ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz