Relacje dotyczące ściśle tajnych operacji
Rewelacji w tej dziedzinie dostarcza nam ostatnio Edgar Mitchell, były astronauta i fizyk NASA, członek załogi Apollo 14. O ile NASA zachowuje milczenie, o tyle niektórzy astronauci mówią... 19 kwietnia 1996 roku w audycji telewizyjnej NBC zatytułowanej Dateline News Program Mitchell poruszył problem istnienia UFO. Na pytania dziennikarza Dennisa Murphy'ego poinformował, że zna osoby, które podczas wykonywania swej pracy spotkały istoty pozaziemskie, i domagał się, żeby ujawniono wreszcie prawdę i odrzucono śmieszną wersję o balonach w Roswell. Mitchell twierdzi, że jego informacje pochodzą od osób wysoko postawionych w rządach nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także Belgii i Rosji.
28 kwietnia, odpowiadając na pytania dziennikarki i producentki Lindy Moulton Howe, zadane podczas audycji radia Art Bell, sprecyzował nieco swoją wypowiedź, mówiąc, że osoby te "były obecne na spotkaniach lub tam, gdzie dochodziło do kontaktów między kosmitami i ludźmi". Dodał, że niektórzy, będący już w podeszłym wieku świadkowie, chcieliby się wypowiedzieć przed śmiercią. Mitchell uczestniczył w posiedzeniach, gdzie omawiano sposoby "odtajnienia" tych spraw, na przykład zwolnienie tych osób, które uczestniczyły w ściśle tajnych operacjach, z przysięgi przez prezydenta. Decyzja należy do niego . Oświadczenia Mitchella nie zostały zdementowane. Sekretarz obrony odmówił ich skomentowania.
A oto przykład najzwyklejszej w świecie blokady stosowanej przez Siły Powietrzne. Były senator Barry Goldwater, którego zainteresowania problematyką UFO są powszechnie znane, oświadczył publicznie, iż nigdy nie mógł otrzymać żadnych informacji od armii. Opublikowano trzy jego listy z lat 1975, 1981 i 1983. Świadczą one o tym, że nie udało mu się uzyskać żadnej wiadomości, a był przecież przewodniczącym senackiej komisji do spraw wywiadu i członkiem komitetu do spraw zbrojeń. Jest to najlepszy dowód ukrywania przed władzą ustawodawczą informacji, jakimi dysponują wojskowi. Co więcej, Goldwater obraca się w kręgach wojskowych i jest osobiście zaprzyjaźniony z generałem Curtisem LeMayem, szefem SAC!
W liście z dnia 28 marca 1975 roku do Shlomo Arnona z zakładu doświadczalnego uniwersytetu w Kalifornii senator Goldwater pisze:
Jakieś dwanaście lat temu usiłowałem dowiedzieć się w bazie powietrznej Wright-Patterson czegoś więcej o tym, co znajduje się w gmachu, w którym przechowywane są informacje na temat tego, co zostało znalezione przez Siły Powietrzne. Spotkalem się z odmową. Dane te są wciąż ściśle tajne. Dowiedziałem się jednak, że dokumenty te zostaną podane do wiadomości w niedalekiej przyszłości.
Zacytujmy jeszcze jego list z dnia 19 października 1981 roku do inżyniera Lee Grahama, specjalisty aeronautyki i ufologa:
Prawdę mówiąc, Panie Graham, temat ten ma klauzulę tak ściślej tajności, że pomimo/aktu ujawnienia niemałej już ilości informacji nie sposób po prostu dotrzeć do czegokolwiek .
Słowo "ujawnienie" jest w tym wypadku niewłaściwe, lepiej byłoby mówić o przeciekach, organizowanych lub nie. Warto również zwrócić uwagę na zmianę tonacji w listach. Cóż więc zaszło między rokiem 1975 a 1981? Zagadka... Spotykamy się obecnie z licznymi relacjami dotyczącymi
tajnych operacji związanych z UFO. Możemy wymienić jedynie najbardziej znane źródła. Amerykanin Leonard Stringfield zaliczany jest do najpłodniejszych ufologów w tej dziedzinie. W latach 1978-1994 opublikował siedem pozycji zatytułowanych UFO Crash/Retrieval ("UFO: katastrofy i odzyskania"). Ponieważ większość powołanych, przez niego świadków chce zachować anonimowość, weryfikacja okazuje się niemożliwa.
Amerykański ufolog Jerome Clark przytacza kilka ciekawych relacji we wspomnianej już trzytomowej Encyklopedii UFO. Dotyczy to także informacji zapisanej pod koniec lat pięćdziesiątych przez ufologa Isabel Davis, cieszącą się opinią poważnego badacza. Znajoma lekarka i biolog powiedziała jej, że zaprowadzono ją do tajnej instytucji w celu zbadania fragmentów zwłok, które natychmiast rozpoznała jako nie należące do człowieka. Nie podano jej żadnych szczegółów i zabroniono mówić o tym zdarzeniu.
W 1962 roku inna znana ufolog, Coral Lorenzen, na którą powołuje się Jerome Clark i która wraz z mężem założyła APRO (Aerial Phenomena Research Organisation -Organizacja do Spraw Badania Zjawisk Powietrznych), opublikowała zadziwiającą relację młodego meteorologa. Przyjaciel pracujący dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych pokazał mu w 1948 roku w bazie Wright-Patterson (w owym czasie Air Development Center -Centrum Rozwoju Przestrzeni Powietrznej) cały zestaw przejętych po katastrofie ubrań kosmitów małych rozmiarów, a także schemat latającego pojazdu.
Inna relacja opublikowana w 1964 roku przez APRO pochodzi z bazy Holloman w pobliżu Alamagordo w Nowym Meksyku -regionu zdecydowanie bogatego z punktu widzenia ufologii . 30 kwietnia 1964 roku pilot bombowca B-57 poinformował drogą radiową wieżę kontrolną, że widzi "białe UFO w kształcie jaja" ze znakami, jakie zaobserwowano na UFO ze Socorro. Pilot widział, że obiekt wylądował w bazie Holloman! Stało się to po dwunastu godzinach od rzekomego wylądowania UFO w pobliżu Socorro, bardziej na północ, w dolinie Rio Grande. Wydarzenie to należy do najbardziej wiarygodnych przypadków w historii UFO. Wówczas komisja "Błękitna Księga" natychmiast przystąpiła do dochodzenia. Jej szef, major Quintanilla, i doradca naukowy, astromom Allen Hynek, badali całkiem jeszcze świeże ślady na ziemi. Relacja policjanta Zamorry była przekonująca. Philip Klass, który prowadził badania po dwóch latach, przypuszcza, że to burmistrz upozorował całą tę historię w celu zdobycia rozgłosu, co ogromnie ubawiło gospodarza miasta.
Należy również przytoczyć relację producenta filmowego z Los Angeles, Roberta Emeneggera. Twierdzi on, że w 1973 roku Siły Powietrzne poprosiły go wraz z partnerem, Allanem Sandierem, o przybycie do bazy Norton w Kalifornii w celu nakręcenia filmu dokumentalnego o pierwszych kontaktach z cywilizacją pozaziemską. Obiecano im 3200 stóp szesnastomilimetrowej taśmy (czyli materiał na półtorej godziny). Zakładano, że do pierwszego kontaktu doszło w 1971 roku w bazie Holloman. Obietnica nie została dotrzymana w związku z niesprzyjającą sytuacją polityczną (chodziło o aferę Watergate) -twierdzi Emenegger. Udało mu się jednak zrealizować film dokumentalny i w 1974 roku opublikować książkę . Zamieszczone w niej rysunki przedstawiające rzekomych kosmitów nie odpowiadają znanym opisom "małych szarych humanoidów" -łysych, o dużych głowach i wielkich czarnych oczach. W jego wersji i są oni normalnego wzrostu i mają duże nosy! Emenegger i Sandler opowiadają, że przyjęli ich dowódca bazy Norton (gdzie znajdują się archiwa filmowe Sił Powietrznych) i szef działu audiowizualnego Paul Shartle. Ten ostatni oświadczył, że widział wspomniany film przedstawiający trzy pojazdy w kształcie dysku, z których wylądował tylko jeden. Potwierdził opis przybyszów podany w książce Emeneggera: dziwna ciemna karnacja, obcisłe stroje i rodzaj kasku, który wydawał się służyć za aparat łącznościowy. W rękach trzymali coś, co przypominało dekodery. Byli to "naukowcy", którzy przybyli w celu wymiany informacji i odzyskania zwłok ofiar wypadku, jaki wydarzył się wcześniej.
Później pojawiły się wątpliwości odnośnie do daty przypadku (1971 rok). Lepszy byłby rok 1964-wtedy zdarzył się wypadek w Socorro, który nastąpił rzekomo w wyniku błędnego manewru. Wszystko zakrawa na fantastykę naukową. A może to właśnie ten przypadek zainspirował Stevena Spielberga do zrealizowania filmu Bliskie spotkania trzeciego stopnia (1977 rok), w którym ukazuje się Allen Hynek. Chodziły słuchy, że przy pracy nad filmem asystował agent CIA. Czyżby film ten był częścią planu stopniowego ujawniania, o którym pisał senator Goldwater? Nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. Tak czy inaczej, w następnych latach pogłoski będą urastać do niepokojących rozmiarów.
Fizyk marynarki wojennej, Bruce Maccabee, w notatce zatytułowanej "Lądowania UFO w pobliżu bazy Sił Powietrznych Kirtland, czyli witamy w kosmicznym Watergate" porusza sprawę lądowania UFO nie opodal magazynu broni jądrowej . A oto streszczenie faktów przedstawionych w oficjalnym raporcie AFOSI (Air Force Office of Special Investigations -Zarząd Specjalnego Śledztwa Sił Powietrznych) bazy Kirtland, sporządzonym przez agenta Richarda Doty'ego i parafowanym przez jego przełożonego, majora Ernesta Edwardsa. Świadkami lądowań UFO na rozległym obszarze wokół bazy Kirtland i laboratoriów Sandia w pobliżu Albuquerque w Nowym Meksyku, gdzie znajduje się magazyn broni jądrowej w Manzano, było kilku wojskowych. W nocy z 8 na 9 sierpnia 1980 roku trzech żandarmów wojskowych widziało błyszczący obiekt, który wylądował w strefie Coyotte Canyon, następnie wystartował i oddalił się z bardzo dużą szybkością. Obserwacje te potwierdza zastrzegający sobie anonimowość ochroniarz z Sandii. Ujrzał na ziemi z bliskiej odległości jakiś obiekt w kształcie dysku. Chciał natychmiast przekazać tę wiadomość przez radio, ale przestało działać. Gdy zbliżył się z karabinem w ręku do pojazdu, wzniósł się on pionowo z dużą prędkością. Raport AFOSI uściśla, że ochroniarz ten, były mechanik pokładowy śmigłowców, twierdził, iż nie mógł to być helikopter. Inne, podobne lądowanie zaobserwował 10 sierpnia 1980 roku w strefie Manzano policjant ze stanu Nowy Meksyk, a świadkami jeszcze jednego, w dniu 22 sierpnia w Coyotte Canyon, byli trzej inni żandarmi wojskowi. Wypada jednak odnotować, że Richard Doty, autor tego raportu AFOSI, odegrał przy pomocy ufologa Williama Moore'a rolę dezinformatora w innych kwestiach dotyczących UFO. Już podczas dochodzenia w sprawie Manzano Maccabee podejrzewał, że Doty ukrywa przed nim pewne fakty związane z tym wydarzeniem, stąd ta aluzja do Watergate w tytule jego notatki.
W latach osiemdziesiątych pojawiały się coraz bardziej nieprawdopodobne "informacje" na temat tajnych kontaktów i układów zawartych z kilkoma rasami kosmitów. Sprawy te wydają się bardziej niż wątpliwe, niemniej należy o nich wspomnieć, ponieważ i spod tych kłamstw może wyłonić się cząstka prawdy.
Pogłoski o tajnych paktach
Podczas sympozjum zorganizowanego w 1989 roku przez MUFON ufolog William Moore wyznał, że w latach osiemdziesiątych uczestniczył wraz z agentem AFOSI Richardem Dotym w operacjach dezinformacyjnych. Operacje te miały na celu dyskredytację i doprowadzenie do choroby umysłowej inżyniera Paula Bennewitza. Ujawnił on jako jeden z pierwszych zmowę kosmitów, rządu amerykańskiego, ONZ i niektórych tajnych organizacji. Celem tego spisku miało być zniewolenie rasy ludzkiej. Temat ten staje się coraz bardziej popularny w kręgach amerykańskiej skrajnej prawicy. Do rewelacji tych nawiązali następnie William Lear i William Cooper.
Moore i Doty są zamieszani w ujawnienie dokumentu noszącego nazwę "Briefing dla prezydenta Stanów Zjednoczonych". W dokumencie tym zostały przedstawione pierwsze lata tajnej historii UFO, poczynając od sprawy Roswell, w której wyniku prezydent Harry Truman utworzył rzekomo supertajną komisję badawczą nazwaną Majestic 12 lub "MJ 12". Richard Duty pierwszy pokazał ten dokument w 1983 roku w bazie Kirtland producentce Lindzie Moulton Howe. William Moore i Jaime Shandera mieli również w ręku analogiczny dokument. Ujawnili go w 1987 roku. Angielski ufolog Timothy Good, który także otrzymał i opublikował ten materiał, jest zdania, podobnie jak Linda Howe, że w historii o "MJ 12"jest sporo prawdy, nawet jeśli większość ich amerykańskich kolegów uważa go za falsyfikat .
Wydaje się, że dokument, który Richard Doty pokazał Lindzie Howe, był późniejszy od dokumentu Moore'a. Nawiązywał on już do pierwszych kontaktów z kosmitami. Mówi się, że ten briefing paper został sporządzony dla prezydenta Jimmy'ego Cartera. Linda Howe mówiła mi, że tego tematu nie poruszano i że dokument jest bez daty. Ale dlaczego agent wywiadu przydzielony do bazy powietrznej miałby ujawniać producentce telewizyjnej taki dokument, który pochodzi z biura jego szefa z AFOSI? W opinii niektórych ufologów, w tym Kevina Randle'a, prawdziwym autorem tego tekstu jest sam Richard Doty, którego "upoważniono" do jego ujawnienia. Czy poznamy kiedyś prawdę o tej historii?
Richard Doty nie pozwolił Lindzie Howe sporządzać żadnych notatek, zapamiętała jednak treść dokumentu. Do pierwszej katastrofy UFO doszło rzekomo w 1946 roku. Druga miała nastąpić w 1947 roku w Roswell. W roku 1949, a następnie w latach pięćdziesiątych miały jakoby zdarzyć się inne wypadki. Słabym punktem tego dokumentu jest wzmianka o katastrofie w Aztec w Nowym Meksyku. Przypadek ten zalicza się dziś do sfałszowanych. W dokumencie wspomina się również o bardziej wiarygodnym wydarzeniu w Kingman, a także o innym, w pobliżu granicy z Teksasem.
Jakkolwiek było, warto opowiedzieć ciąg dalszy. Zwłoki kosmitów i latające dyski przewieziono rzekomo do Los Alarnos, a część szczątków przetransportowano do Wright Field (baza Sił Powietrznych Wright-Patterson). Znalezione istoty, które wówczas nazwano EBE (Extraterrestrial Biological Entities -pozaziemskie istoty biologiczne) miały od 100 do 120 cm wzrostu, szarą cerę i po cztery długie palce u rąk. Inna katastrofa miała się wydarzyć w 1949 roku w pobliżu Roswell. Znaleziono wówczas sześć istot, z których jedna jeszcze żyła. Była trzymana w Los Alamos do śmierci, która nastąpiła 18 czerwca 1952 roku. Za tę EBE, z którą nawiązano rzekomo kontakt werbalny i telepatyczny, "odpowiedzialny" był pewien pułkownik Sił Powietrznych. Cywilizacja, z której pochodziła, należała do gwiazdy podwójnej (Zeta Reticuli l i 2), położonej w odległości 37 lat świetlnych od Słońca. EBE znała jakoby naszą planetę od 25000 lat lub nawet więcej. W nieznanym miejscu na Ziemi znajduje się rzekomo ich tajna kolonia.
W dokumencie wspomina się o kilku projektach badawczych: projekcie Gameta, zamkniętym już po uzyskaniu odpowiedzi na wszystkie pytania związane z pochodzeniem ludzkości (nasz DNA był manipulowany kilkakrotnie, -25000, 15000, 5000 i 2500 lat temu!); projekcie Sigma 1 -o łączności nawiązanej w 1964 roku w Holloman; projekcie j Snowbird -o badaniu dysków, które odbywa się we współpracy z przybyszami na terenie Groom Lake, alias "Strefa 51" (i S-4) na rozległych obszarach wojskowych Nellis na północ od Las Vegas w Nevadzie; i wreszcie o projekcie Aquarius, bardziej globalnym, dotyczącym badania wszystkich pozaziemskich form życia. Linda Howe zapamiętała takie zdanie: "Przed dwoma tysiącami lat kosmici stworzyli istotę, która została umieszczona na Ziemi, by nauczać ludzkość miłości i niestosowania przemocy" .
W 1988 roku informacje te zostały podane w czasie największej oglądalności w audycji telewizyjnej zatytułowanej UFO Cover-up/Live ("Zatajanie UFO -Na Żywo"). Bohaterami audycji byli dwaj zamaskowani agenci nazwani Sokół i Kondor. W jednym z nich rozpoznano bezpośredniego zwierzchnika Richarda Doty'ego, kapitana Roberta Collinsa z AFOSI. Audycja obróciła jednak cały problem w cyrk: kosmici zostali przedstawieni jako ogrodowe krasnoludki, które lubią muzykę tybetańską i... lody truskawkowe!
Należy tu wspomnieć o niedawnym zdarzeniu dotyczącym sagi o "MJ-l2". Oto pojawił się nowy dokument, wysłany pocztą do ufologa Dona Berlinera. Nosi tytuł MJ-12 Operation Manua/ ("Instrukcja obsługi MJ-l2"). Stanton Friedman przystąpił raz jeszcze do dochodzenia. W pracy Top Secret Majic ("Ściśle tajna magia"), którą opublikował w 1996 roku, zamieszcza treść tego nowego dokumentu. Jest to dokładny opis czynności związanych z zapakowaniem, oznakowaniem i transportem szczątków latającego talerza. Jeden z zagorzałych krytyków pierwszego dokumentu, Kevin Randle, nie omieszkał zakwestionować autentyczności i tego ostatniego, twierdząc między innymi, że znalazł jego kopię u... pewnego handlarza bronią .
Spróbujmy teraz przeanalizować coraz bardziej fantastyczne teorie krążące na obrzeżach ufologii w amerykańskim lunatic Jringe (koła ekstremalne). Najbardziej znana jest teoria konspiracji autorstwa Johna Leara, pilota pracującego dla CIA. Pojawiła się w 1988 roku. Według Leara na początku lat sześćdziesiątych zawarte zostało tajne porozumienie z przybyszami z kosmosu. W zamian za udostępnienie informacji o swojej technologii mieli oni otrzymać bazy podziemne (chodzi zwłaszcza o "Strefę 51" na pustyni Nevada i inną, w regionie Dulce, na północ od Nowego Meksyku), a także zezwolenie na przeprowadzanie doświadczeń na dyskretnie uprowadzanych ludziach. Porozumienia te tłumaczyłyby również liczne przypadki okaleczania zwierząt z równoczesnym pobieraniem ich krwi. Wskutek przekroczenia uzgodnionej liczby porwań w 1973 roku wybuchł konflikt, który pociągnął za sobą ofiary wśród naukowców i wojskowych. Później współpraca rozkwitła na nowo.
Przejdźmy do szczegółów związanych z tym makabrycznym obrazem ilustrującym teorie skrajnej prawicy o ponurych spiskach rządowych. Dysponujemy z jednej strony solidnym dochodzeniem w sprawie porwań i okaleczeń, z drugiej zaś zeznaniami o tajnych operacjach "Strefy 51 ", nazywanej także "Dreamland" i "Groom Lake". Dziennikarz George Knapp z Las Vegas twierdzi, że zebrał pewną ilość takich relacji. Jeden ze świadków ujawnił swoje nazwisko: to młody inżynier Bob Lazar, sprawiający wrażenie uczciwego, ale był raczej manipulowany. Wkrótce po swoim zeznaniu został zamieszany w proces, który poderwał zaufanie do niego. Istnienie "Strefy 51" nie wzbudza dziś wątpliwości. Lokalne władze nazwały prowadzącą wzdłuż niej drogę "Szosą Kosmiczną"! Natomiast armia amerykańska nadal neguje istnienie tej strefy. Ostatnio rodziny pracujących tam ludzi, którzy zatruli się materiałami toksycznymi, skierowały skargę do organów sprawiedliwości. Nie mogą one jednak interweniować, dopóki nie zostanie uznany sam fakt istnienia bazy. Czyżby był to jedyny powód, dla którego utrzymywana jest tajemnica? Na mocy rozporządzenia prezydenta z dnia 29 września 1995 roku strefa "Groom Lake" została całkowicie zwolniona z obowiązku ochrony środowiska, co stawia ją poza wszelkim prawem .
Pod koniec 1988 roku były podoficer służb wywiadowczych Floty Pacyfiku Milton William Cooper przelicytował "rewelacje" Johna Leara. W przedstawionym w 1989 roku na konferencji w Las Vegas wstrząsającym dokumencie Cooper odsłania na 25 stronach czarny spisek "tajnego rządu" uknuty przez agentów FBI bez wiedzy legalnych władz. Jego inspiratorzy utrzymują rzekomo kontakty z genewską grupą "Bilderbergers" i z "Trilateral" (której logo wzięte zostało ze sztandaru kosmitów!). Według Coopera w pierwszych szeregach tych spiskowców znajdują się "szaraki z dużymi nosami", te, które wylądowały w Holloman. Do zmowy należy 35 członków elity z Jason Society powiązanych z Radą Spraw Zagranicznych, w której zasiadają tak znane osobistości jak Henry Kissinger i Nelson Rockefeller! Postanowili oni rzekomo nie ujawniać tej sprawy Kongresowi.
Cooper odgrywał zarazem rolę proroka. Twierdził, że w roku 1992 dziecko zjednoczy świat pod sztandarem fałszywej wiary, a w 1995 roku ludzkość zda sobie sprawę z tego, że jest to Antychryst. W tym samym roku Arabowie opanują Izrael i wybuchnie trzecia wojna światowa. Wojnę atomową przewiduje w 1.999 roku. Po niej mają nastąpić cztery lata klęsk i powrót Chrystusa w 2011 roku .
Przykro jest stwierdzić, że taka literatura traktowana jest poważnie i upowszechniana nawet za pośrednictwem Internetu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz