niedziela, 2 października 2011

Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia

Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia

Poczynając od 1974 roku, liczba przypadków okaleczeń zwierząt w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych rosła w takim tempie, że wściekli i przerażeni hodowcy organizowali warty nocne, strzelając do wszystkiego, co latało. Doszło do tego, że trzeba było zabronić samolotom i śmigłowcom lądowania w tych regionach. Przeciążona tymi sprawami policja domagała się uporczywie dochodzenia, spotykała się jednak z kategorycznymi odmowami. Bill Clinton, w owym czasie senator z Arkansas, odmówił nadania sprawie biegu . Obojętne pozostało również FBI, posługując się argumentem, iż chodzi o sprawy lokalne. Jedynie republikański senator Harrison Schmitt z Nowego Meksyku, z wykształcenia fizyk i były kosmonauta, członek załogi Apollo 17, zwołał 20 kwietnia 1979 w Albuquerque konferencję prasową w celu "uczulenia" FBI na ten problem. W rezultacie przystąpiono do dochodzenia i powierzono je Kurtowi Rommelowi, który właśnie przeszedł na emeryturę. Po roku złożył on pięciuset stronicowy raport, w którym potwierdził wersję o drapieżnikach.
Jeśli zadamy sobie trud bliższego zapoznania się z relacjami świadków, to dojdziemy do wniosku, że wszystkie wyjaśnienia ze strony władz były niezwykle powierzchowne. Jednak również wśród ufologów nie ma w tej sprawie jednomyślności. W przeciwieństwie do MUFON rywalizująca z nim ekipa CUFOS jest nastawiona sceptycznie do udziału UFO w okaleczeniach . Skąd ten sceptycyzm?
Po pierwsze chodzi o sprawę przerażającą, budzącą odruch odrazy. Po drugie, okaleczenia stały się jednym z koronnych argumentów na poparcie równie sensacyjnej, jak kontrowersyjnej wersji o spisku kosmitów i tajnych służb. Na jej rzecz przytaczane są następujące racje:
-polityka systematycznej negacji faktów, przyjęta przez czynniki oficjalne i policję postawa, która pozwala przypuszczać, że próbuje się coś ukryć.
-nie można wykluczyć zalecanej przez komisję Robertsona polityki uspokajania opinii publicznej.
-obecność na miejscu nie zidentyfikowanych śmigłowców nadlatujących tuż po okaleczeniach, jak gdyby w ślad za UFO.
W tym wypadku możliwe są dwie interpretacje: albo "śmigłowce" te są jedynie atrapą wykonaną przez zagadkowych przybyszów po to, byśmy sądzili, że to sprawka ludzi, na co wskazywałyby niektóre opisy tych milczących "helikopterów"; albo są to rzeczywiście śmigłowce należące do tajnych służb, które usiłują śledzić operacje kosmitów lub przeciwstawić się im. Na podstawie zeznań nie można wykluczyć współistnienia obu tych hipotez.
Czy jest możliwe, że okaleczenia mogłyby być dokonywane przez ludzi na pokładzie tych śmigłowców? Takie podejrzenia można z łatwością obalić. Po pierwsze, pojazdy te nadlatują tuż po rzezi, po drugie, zaobserwowane latające modele nie byłyby w stanie unieść okaleczonych byczków, a tym bardziej przetransportować ciężkiej aparatury laserowej wraz z bateriami służącymi do ich elektrycznego ładowania. Wiele wskazuje na to, że świadkowie i badacze przypadków okaleczeń zwierząt znajdują się pod obserwacją.
18 września 1980 roku profesor nauk przyrodniczych w jednym z miasteczek w Kolorado, Iona Hoepner, wraz z szeryfem HaroIdem Andrewsem w trakcie pobierania tkanek dokonali pod mikroskopem niesamowitego odkrycia: cięcie biegło wzdłuż komórek, nie naruszając ich! Szeryf wysłał część próbek do uniwersytetu w Kolorado, gdzie jednak "zaginęły" .
Niektóre relacje pozwalają powiązać okaleczenia z wydarzeniami wspomnianymi w rozdziale 6. Dwie ofiary uprowadzeń, Judy Doraty i Myma Hansen, przypomniały sobie pod hipnozą, że były świadkami okaleczeń na pokładzie UFO. Obie kobiety twierdzą, że widziały, jak dokonywano tych operacji na żywych jeszcze zwierzętach! Co najmniej te dwie przerażające relacje można odnieść do rzędu wspomnianych już inscenizacji, które Karla Turner określa jako wydarzenia "rzeczywistości wirtualnej". Linda Howe sfilmowała seans hipnotyczny prowadzony przez doktora Leo Sprinkle'a z Judy Doraty. Scena ta została opisana w A Strange Harvest. Należy podkreślić, że szczerość Judy Doraty, która jest wyraźnie poruszona tym, co widzi, nie może budzić wątpliwości.
Gdyby jedyną troską kosmitów była możliwość "spokojnego" pobrania krwi i tkanek zwierząt, mogliby z powodzeniem spowodować zniknięcie szczątków, a tymczasem są one pozostawiane na widoku, często w pobliżu dróg i siedzib ludzkich. Wszystko wskazuje więc na to, że ta inscenizacja obliczona jest na wzbudzenie grozy. Można by i ją odczytać w następujący sposób: "Wiedzcie, że robimy na waszej planecie, co nam się żywnie podoba!". Na potwierdzenie tego kilku autorów sygnalizuje pewne wydarzenie. Jest wśród nich Jacques Vallee, który bardziej wierzy w okaleczenia niż w uprowadzenia. 6 lipca 1975 roku przed wejściem do biur NaRAD w Kolorado (Cheyenne Mountain) znaleziono zmasakrowane zwłoki byka. Wyglądało na to, że został zrzucony z góry. Jego szyja była tak wyciągnięta, jak gdyby zwierzę transportowano zawieszone za łeb . "Niezależnie od tego, kto jest sprawcą okaleczeń, są one obliczone na to, by siać postrach" -konkluduje Jacques Vallee .
Dziś nadal spotyka się niewytłumaczalne przypadki okaleczeń zwierząt, choć są one mniej liczne niż dawniej. O nowych przykładach tego zjawiska donosi między innymi prasa amerykańska.
W 1995 roku Terry i Gwen Shermanowie, którzy zawsze mieszkali w mieście, postanowili przenieść się na wieś. Po długich poszukiwaniach znaleźli w stanie Utah niedrogie ranczo, które przypadło im do gustu. Region ten słynie z pokaźnej liczby obserwacji UFO. Przyzwyczajeni do tego mieszkańcy przestali już nawet rozmawiać między sobą na ten temat. Dziwnym trafem ranczo Shermanów stało nie zamieszkane przez siedem lat. Zanim nowi lokatorzy zdążyli zainstalować się w nim na dobre, zaczęły dziać się zdumiewające rzeczy. Terry zauważył na polu nieopodal farmy okrągłe ślady. Były to odciski metrowej szerokości, głębokie na 30-35 cm. Wyglądało na to, że ziemia w tym miejscu poddana została dużemu uciskowi. Po pewnym czasie Shermanowie zobaczyli UFO i znaleźli okaleczone krowy. Od początku 1995 roku do września widzieli trzy rodzaje UFO: mały pojazd w kształcie pudełka dwuipółmetrowej długości, pojazd długości 12 m i ogromny obiekt wielkości boiska piłkarskiego. Terry odebrał ten ostatni jak coś "z piekła rodem". Najbardziej zdumiały ich światła wydobywające się z "okrągłych drzwi", które sprawiały wrażenie, że wyłaniają się z nieba.
Po znalezieniu w pobliżu domu pewnej liczby okaleczonych krów Shermanowie, mając już wszystkiego dość, postanowili jak najszybciej pozbyć się farmy. W tym czasie prasa doniosła o ich perypetiach. Farmę postanowił nabyć biznesmen z Las Vegas, Robert Bigelow, znany z finansowania licznych badań UFO. Zażądał on od Shermanów przyrzeczenia na piśmie, że nigdy więcej nie będą ujawniać swoich przeżyć. Od tamtej pory na ranczo zainstalowała się ekipa badaczy. Ma ona za zadanie stałą obserwację UFO i okaleczonych zwierząt oraz bronienie wszystkim bez wyjątku wstępu na byłą farmę Shermanów. Niektórzy podejrzewają biznesmena o współpracę z tajnymi służbami .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz