W niewielkim miasteczku o nazwie GreenCity na południu Kanady ludzie żyli zawsze zgodnie z naturą. Nie było tam komputerów, samochodów ani żadnego innego sprzętu XXI wieku.
Żyła tam mała dziewczyna o imieniu Sandra wraz z rodziną.
Pewnego wieczoru mała Sandra bawiła się jak zawsze sama na dworze, gdy nagle podszedł do niej nieznany mężczyzna i powiedział:
- Pójdziesz ze mną? Pokaże ci coś – Dziewczynka poszła za mężczyzną.
Po chwili weszli w las.
Niespodziewanie mała Sandra zgubiła z widoku tajemniczego mężczyznę i zaczęła płakać. Bała się, że już nigdy nie wróci do domu.
Szła cały czas przez las.
W pewnym momencie zaczęło się robić coraz ciemniej i ciemniej. Dziewczynka nadal błądziła po ciemnym lesie.
Wysoko na bordowym niebie wisiał lśniący księżyc oświetlając swoim światłem jedynie mały skrawek ziemi. Dziewczynka podszedł do promienia księżycowego spojrzała na ziemię, którą oświetlał.
Musiała przybliżyć się jeszcze bardziej, aby odczytać na nagrobku zniszczony już od deszczu napis. Przeczytała go dwa razy aby zrozumieć co jest na nim napisane ,
,Ostatnie dziecię z rodu Guterfrager złożone w ofierze bogowi przeklętego lasu”
Sandra cofnęła się do tyłu, gdy usłyszała, że krzaki za nią zaczynają się poruszać. Potknęła się o własne nogi uciekając przed tężyzną, który ją tutaj przyprowadził. Gdy upadła wiedziała, że to już jej koniec. Ale mężczyzna rozpłynął się w powietrzu.
Dziewczyna roztrzęsiona wróciła do nagrobka i odczytała napis
,,Sandra, ostatnie dziecię z rodu Ferell, złożona w ofierze bogowi lasu”.
Dziewczynka odwróciła się do tyłu i spostrzegła nad sobą jedynie ostrze noża, które po chwili uderzyło ją w sam środek czoła.
Nikt nie był wstanie znaleźć Sandra…
Nikt też nie szukał jej tam gdzie szukać powinien…
Nikt nie chciał…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz