To miał być wspólny wypad na piknik czwórki przyjaciół. Rozbili namiot w lesie, puszczali głośno muzykę z bezprzewodowego radia i pili dużo piwa. Dwa dni później w gazetach ukazał się artykuł: ,, Rzeźnik ponownie atakuje”. CZĘŚĆ I - Przestań się wygłupiać – Powiedziała Cela szarpiąc brata za ucho – Mówiłam ci, że masz mi nie przeszkadzać jak jest u mnie Mike. - No ale.. – Tłumaczył się chłopak - Żadnych ale. Spadaj stąd, bo będzie z tobą bardzo źle – Zamknęła za sobą z hukiem drzwi. - Fajny brat – Powiedział wysoki blondyn siedzący na krześle w pokoju Celi. - Fajny? Też coś! Zasmarkany idiota. Celia była z Mikiem niedługo, bo niespełna 4 dni ale rozumieli się jakby znali się dwadzieścia razy tyle. Oboje chodzili do 2 klasy liceum. Cela w przeciwieństwie do swojego chłopaka była mądrą i zdolną uczennicą, chociaż w cale nie uczyła nie najlepiej ze szkoły. - Słyszałaś o rzeźniku? - Słyszałam. - A słyszałaś, że zabił swoją ostatnią ofiarę tutaj niedaleko? – Spojrzał na nią. - I co z tego? Moim zdaniem to tylko przereklamowana wiadomość. Media… wiesz.. tylko coś takiego żeby wypędzić dzieciaki z lasu i żeby nie chodziły po nocach… a co? - Nie nic tak tylko pytam. Sorrki ale muszę lecieć mam trening widzimy się wieczorem? Przyjdź do mnie – Uśmiechnął się słodko, po czym wyszedł. Cela nie miała dzisiaj nic do robienia. Zeszła na dół zjadła obiad i włączyła telewizor. Puszczali właśnie najnowsze informacje o RZEŹNIKU. - ,,Jedyna osoba, która przeżyła jego atak twierdzi, że jest to młody chłopka w wieku od…” - Cześć słonko – Powiedziała mama wchodząc do domu z zakupami – Znowu o rzeźniku? Teraz tylko to puszczają. - ,,Zginęło już 21 osób w wieku od 16-19 lat. Czy to przypadek? Nie wiadomo” - Idę dzisiaj do Mika – Powiedziała Cela patrząc na zegarek. - Dobrze słonko tylko nie przychodź za późno – Powiedziała odkładając zakupy. Celia poszła się ubrać do góry. Wyszła do Mika około godziny 18.00. Dojście do niego zajęło jej niecałe 10 minut. Nacisnęła na dzwonek i czekała. Po chwili otworzył Mike. - Nareszcie jesteś – Pokazał swoje białe zęby – Chodź idziemy - Wyszedł z plecakiem zawieszonym na ramieniu. - Po co ci ten plecak? – Zdziwiła się Cela. - Nie wiem sam tak jakoś się do niego przyzwyczaiłem… Udali się do parku. Było już ciemno. Cela czuła się bezpieczna w objęciach chłopak, którego kochała. Nagle w parku rozległ się przerażający pisk. - Co to było? – Zdziwiła się dziewczyna. - To dochodziło z tamtą. Zaczekaj na mnie. Może komuś się coś stało – Powiedział. - Ale wracaj szybko – Mike zagłębił się w ciemnościach parku i Celia straciła go z oczu. Stała sama na pustej alejce. Po chwili zaczęła się martwić. - Mike? – Jednak nikt się nie odezwał – To nie jest śmieszne – Była bliska histerii – Niespodziewanie w ciemnościach usłyszała łamiącą się gałąź – Mike to ty? – Weszła w gęstwiny. Nagle potknęła się na ziemi. Gdy próbowała wstać zobaczyła na ziemi ludzi palec. Szybko jak to było możliwe wstała i powoli zaczęła się cofać. Była potwornie przerażona. Niespodziewanie potknęła się i znowu wylądowała na ziemi. Spojrzała się by zobaczyć co to było i szybko odwróciła głowę z obrzydzenia. Na ziemi leżała jakaś dziewczyna. Celia zaczęła się czołgać. Chciała uciekać jak najdalej od tego miejsca. Nagle jej ręka najechała na coś mokrego. Spojrzała by zobaczyć co to było... CZĘŚĆ II - Krew! – Pisnęła. Nagle cos kapnęło jej na nos. Przetarła go ale po chwili coś znowu kapnęło. Powoli podniosła wzrok i nad sobą zobaczyła wiszące i zmasakrowane ciało kolejnej dziewczyny. Teraz zaczęła piszczeć. Uciszyła się i zaczęła nasłuchiwać gdy w nocnej ciszy usłyszała czyjeś kroki. To coś zbliżało się do niej. Nagle z mroku wyłonił się Mike – Gdzie ty byłeś – Powiedziała dziewczyna ze łzami w oczach – Musimy uciekać! – Chłopak uśmiechnął się. - Przed? - Nie widzisz? – Pokazała palcem na wiszącą na drzewie dziewczynę. - Zazdrościsz jej? - O co ci chodzi? - O nic tak tylko pytam… - Zabierz mnie do domu – Jednak chłopak zaczął śmiać się w niebogłosy. Zza placów wyjął rzeźnicki nóż – Ty jesteś rzeźnikiem. - Cóż za trafne spostrzeżenie – Wyciągnął w jej kierunku rękę – Chyba nie chcesz siedzieć na ziemi? – Dziewczyna nie ruszała się – Weź przestań pokazywać swoje fochy. - Zabijesz mnie? – Powiedziała płacząc. On spojrzał na nią i kucnął przed nią. Odsłonił jej kosmyk blond włosów z twarzy i spojrzał w oczy. - Ja? Niee – Celi spadł kamień z serca – Oni to zrobią – Nagle z ciemności wyłoniły się dwie postacie. Byli to chłopcy ze szkolnej drużyny siatkarskiej i najlepsi przyjaciele Mika. - Ale dlaczego? – Celia zaczęła powoli wstawać… - Ponieważ sprawia nam to przyjemność – Uśmiechnął się Mike i odszedł. Celia wykorzystała szansę i zaczęła uciekać. Ostre gałęzie raniły ją w twarz ale nie zwracała na to uwagi. Chciała jak najszybciej znaleźć się gdzieś gdzie są ludzie. Biegła przed siebie aż zorientowała się, że nikt jej nie goni. Poczuła ulgę gdy wbiegła na asfalt. Była to droga prowadząca do miasta. Szła nią co chwilę rozglądając się czy nikt jej nie goni. Nagle zobaczyła światła nadjeżdżającego samochodu. Zaczęła skakać i wymachiwać rękami ale auto wcale nie zwalniała tylko z całą prędkością jechało na nią. Odskoczyła na bok gdy usłyszała gwałtowny pisk opon. Samochód się zatrzymał i wysiadł z niego Mike. Celia chciała uciekać ale zorientowała się, że skok spowodował złamanie kostki. Nie potrafiła uciekać, upadła tylko na ziemię. Mike zbliżył się do niej. - Niegrzeczna z ciebie dziewczynka – Po chwili stało już przy nim dwóch innych – Dostaniesz nauczkę – Kopnął ją z całej siły w twarz. Celia straciła natychmiast przytomność. CZĘŚĆ III Gdy się ocknęła nie wiedziała gdzie jest. Była w jakimś mokrym pomieszczeniu przywiązana do łóżka operacyjnego. Tak to musiał być stary szpital. Obok znajdowały się stare, zardzewiałe narzędzia chirurgiczne. – A więc odzyskałaś przytomność – Uśmiechnął się. Ona popluła go krwią gdy się zbliżył. Otarł ściekającą z twarzy krew ze śliną i zaczął się śmiać – Tylko na tyle cię stać? – Nie odpowiedziała mu – Zobaczmy co tutaj mamy – Zaczął oglądać stare narzędzia. Wziął do ręki skalpel – To mi się wydaje ciekawe – Podszedł do niej i przyłożył jej skalpel do brzucha – Tylko nie krzycz bo nie lubię tego – Wbił skalpel delikatnie i zaczął ciągnąć. - Przestań! To boli - A co myślałaś, że nie będzie? – Powiedział odkładając narzędzie. - Wypuść mnie! - Czemu miałbym to zrobić? - Bo ci ufałam… - Ha ha jakie słodkie słówka… zawsze tak się zachowujesz w obliczu strachu? Bo zaczynasz mnie irytować! - Nie ale myślałam, że cię kocham… - Masz problem… - Powiedział biorąc szczypce – Widziałaś ten palec? – Zacisnął delikatnie szczypce na jej palcu wskazującym tak, że delikatnie sączyła się krew – Podobnie to wyglądało tylko, że dziewczyna błagało o życie. Ty nie będziesz tego robić? – Popatrzał na nią. - Nie! Nie jestem tchórzem - To się jeszcze okaże – Zacisnął szczypce z całej siły. Pół palca wskazującego upadło na ziemię. Celia zaczęła krzyczeć z bólu – O a może jednak? - Pier*** się! – Z jej oczu ciekły łzy. - Ooo nie wolno tak mówić mamusia cię nie uczyła, że to brzydko przeklinać? – Nachylił się nad nią. - Mam Cię gdzieś! Zabij mnie w końcu! Takie to trudne? - Właśnie nie bo to bardzo proste – Poczuła jego miętowy oddech. - To zrób to… - Nie… - Dlaczego? - Bo to mnie rajcuje! – Odłożył szczypce i sięgnął po jakiś zakrzywiony nóż. - Jesteś sadystą! - Wiem nie musisz mi tego mówić – Z kieszeni wyjął zapalniczkę i zaczął ogrzewać nóż. Celia patrzała z przerażeniem ale nie chciała przyznawać, że się boi. Gdy nóż nagrzał się do czerwoności Mike przyłożył go do krwawiącej rany po obciętym palcu. Celia zaczęła piszczeć. Ból był niewyobrażalny. - To żebyś tak szybko nie umarła z wykrwawienia. - Od kiedy to cię interesuje? – Spojrzał na nią. - Mam cię dosyć! - Do prawdy? Bo ja ciebie też… - Powoli tak żaby nie widział zaczęła uwalniać się z więzów aż wreszcie lina na rękach puściła. - Prowokujesz mnie? - Skądże znowu… - Uśmiechnęła się parszywie - Mogłem cię od razu zabić a nie zwlekać z tym – Celia bardzo wolno sięgnęła po nóż gdy Mike się odwrócił i na chwilę wyszedł. Schowała go między ręką a siedzeniem i czekała. Po chwili chłopak wrócił z zakrwawionym tasakiem… CZĘŚĆ IV - Obiecuje, że będzie bolało… - Dajesz… - Powiedziała odsłaniając gardło. Gdy zbliżył się do niej i przyłożył jej nóż do gardła ona w tym momencie wbiła mu ostrze noża w brzuch. Tasak z brzdękiem spadł na podłogę. Mike popatrzał na nią zaskoczony. Z ust popłynęła mu stróżka purpurowej krwi. Osunął się na kolana. Celia wstała. - I kto jest tu teraz rzeźnikiem? – Kopnęła go w twarz. Chłopak upadł na ziemię. Dziewczyna podbiegła do plecaka i wyciągnęła komórkę. Wykręciła 997. - Tutaj policja… - Błagam przyjedźcie szybko! - Co się stało!? – Powiedział kobiecy głos po drugiej stronie telefonu - Zostałam porwana przez rzeźnika. - Proszę nam podać miejsce - Stary szpital na południu miasta - Dobrze proszę się nie ruszać zaraz ktoś tam przyjedzie… Celia odłożyła komórkę i odwróciła się. Ciała Mika nigdzie nie było. - Co jest… - Szepnęła. - To było błędne posunięcie – Powiedział chłopak trzymając tasak w ręce i zbliżając się do dziewczyny… - Nawet jak mnie zabijesz to policja i tak tutaj przyjedzie i będziesz ugotowany. - Myślisz, że mnie to obchodzi? Jedyne czego teraz chcę to pozbyć się ciebie – Powiedział przykładając jej tasak do policzka. Nagle w oknach zabłysnęło niebieskie światło syren policyjnych… - Czemu mnie nie zabijesz? – Mike opuścił tasak . Chwycił Celię za ramię i spojrzał w dół. Dziewczyna ponownie wbiła mu nóż w brzuch… - Myślałam, że mnie kochasz. Zabrałeś uczucia i zabiłeś je… Teraz ja zabieram twoje życie. Obyś płonął w piekle… - POLICJA! NIE RUSZAĆ SIĘ – Mike spojrzał w kierunku murzyna stojącego z wycelowanym w niego pistoletem. Po chwili martwy osunął się na ziemię. Policjant podszedł do dziewczyny. - Pani dzwoniła? – Ona pokręciła twierdząco głową – Jest już pani bezpieczna. Zabierzemy cię do domu – Celia uwolniła się nareszcie od koszmaru. Mogła wracać do domu. Dwójki pozostałych rzeźników nie znaleziono. Następnego dnia w telewizji ogłoszono, że rzeźnik nie żyje. Horror nareszcie się skończył. ![]() |
PARAPSYCHOLOGIA,DUCHY,NAWIEDZENIA,HORROR,OPOWIADANIA,STRASZNE HISTORIE,ZAGADKI,NIEWYJAŚNIONE,ŚWIADOME ŚNIENIE,DEMONY,I WIELE INNYCH RZECZY
sobota, 24 września 2011
,,Rzeźnik"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz