sobota, 24 września 2011

,,1000 letnia ofiara''


           - Nie możesz tam iść! - Powiedziała przerażona Caro zatrzymując swojego brata przed wejściem co grobowca. Andre i Caro wybrali się na spacer. W pewnym momęcie zobaczyli na cmentarzu jakiś grobowiec i Andre postanowił zobaczyc co w nim jest. Nie powinno się go za to winić miał niespełna 10 lat za to jego siostra była od niego o 2 lata młodsza.
- Dlaczego?
- Bo tam może być coś złego... - Dziewczynka się rozpłakała.
- Przestań Caro. Wejdę, zobacze i wyjdę napewno nic mi nie będzie. Ty zaczekaj tutaj aż nie przyjdę - Powiedział po czym wszedł do dzió(u)ry w grobowcu. Caro siedziała i czekała. Mijały minuty a Andre dalej nie było. Minęła godzina zdenerwowana Caro wstała i podszedła do otworu. 
- Andre! Jesteś tam? - Zawołała. Po ścianach grobowcach odbiło się echo. Nikt jej nie odpowiedział. Postanowiła wracac do domu i przyprowadzić tutaj rodziców. Odwruciła sie i wpadła na jakąś kobietę w czarnych długich włosach. 
- Co jest kochanie? Co ty tutaj robisz? 
- Mój braciszek... Andre wszedł i nie wyszedł. Musze iść po tatusia. 
- Nie kochanie. Wejdziemy razem i zobaczymy co się stało z twoim braciszkiem w porządku? - Caro pokiwała twierdząco głową. I razem z kobietą wszedła za ręke do grobowca. 
Zeszły po schodach prowadzących na dół. Powoli robiło się coraz jeśniej. W końcu wszedły do centrum krypty. Caro zamarła. Na środku stał wielki kocioł z z sufitu zwisał jej wbrat powieszony za nogi. Jego rece bezwładnie zwisały na dół. Po jego dłoniach, twarzy spływała krew i skapiwała do kotła. W krypcie było około 20 osób wszystkie oczy skierowały się na Caro i tajemniczą kobietę. 
- Przyprowadziłam następczynię - Powiedziała i popchnęła Caro do przodu. Dziewczynka popatrzała na tłum a potem zaczęła uciekać, ale drogę zagrodziły jej stworzenia o wystających z buzki kłach. 
- Nie uciekaj malutka - Powiedział jakiś męzczyzna i zbliżył się do nich - Ona jest idealna. 
Chwycili Caro za ręce i nogi i położyli na ziemi przypinając łańcuchami chamującymi jej wierzganie. 
- Nadszedł czas - Powiedziała tajemnicza kobieta, która ją tutaj przyprowadziła - Dzisiaj właśnie bowiem przypada co tysiącznego cylu wampirów. Właśnie dzisiaj musimy złożyć ofiare z niewinnej istoty królowi wampirów, który rząda jej co 100 lat. Jesteście gotowi? - Wsszyscy padli na kolana i zaczęli wyśiewywać ,,Przybądż panie... słowa dotrzymaliśmy... składamy w ofierze... twojemu majestatowi... ofiare" po czym wstali i ułożyli się w pół okręgu. 
Na jednej ze ścian w której tkwiła jakias trumna zaczęła sie poruszać. Otworzyła się klapa. Wyszedła z niej jakaś istota. Ni człowiek ni wampir. Wyglądał jak żywy trup w stanie zaawansowanego rozkładu. Zbliżył się do Caro. Z jego buzi wysunęły się dwa kły, które po chwili wbiły się w szyję dziewczynki. Rozdar jej szyje całkowicie tak, że w jej ciele nie pozostała ni jedna kropla krwi. Jedna z osób zanużyła gawłązkę w kotle z krwią Andre i pochlapała nią trupa. Trup wstałi wrócił do swojej trumny. 
Na następny dzień szukano dzieci, ale nikomu nie przyszedł pomysł do głowy żeby szukać ich w grobowucu. 
Pamiętaj co tysiąc lat wampiry poszukują ofiary dla swojego władcy. Musisz uważac żeby nie być następnym...      
                  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz