sobota, 24 września 2011

Zabalsamowana w smole




W XVIII wieku niejaka panna Hannah Beswick mieszkała we dworze Birchen Bower w Hollinwood, który stanowi teraz część Manchesteru. W owym czasie dom otaczały pola i lasy, a do posiadłosci należały Rose Hill i Cheetwood. Po śmierci właścicielki dwór popadł w ruinę. Beswick bya ekscentryczka, sama uprawiała ziemię, dopóki nie stała się na to zbyt stara.

Gdy w 1745 roku do panny Beswick dotarła wieść o powstaniu jakobitów, dziedziczka sądziła że szkocka armia pod wodzą księcia Karola przemierzy Anglię, domagajac się od włascicieli ziemskich oddania całego dobytku. Jak wielu innych bogatych ziemian, ukryła cenne przedmioty na terenie posiadłości w sobie tylko znanych miejscach. I chociaż armia jakobitów nie dotarła na jej ziemie, panna Beswick nie wydobyła z kryjówek ukrytych skarbów.

Kilka lat pózniej doznała ogromnego szoku, byla otóż przekonana, że jej brat zmarł. Tego samego zdania był lekarz, który stwierdził zgon. Gdy jednak panna Beswick zajrzała do wnętrza trumny, której wieko właśnie przybijano, dostrzegła nagle u domniemanego nieboszczyka oznaki życia. Przedsiębiorca pogrzebowy przerwał swą czynnosć, a brata panny Beswick przeniesiono na łózko, gdzie leżał w stanie spiaczki przez kilka dni, po czym wyzdrowiał, by przeżyć jeszcze wiele lat.

Panna Beswick potwornie się bała, że może zostać pogrzebana żywcem. Napisała więc osobliwy testament. pozostawiła swoje dobra osobistemu lekarzowi, doktorowi White i jego potomkom, ale pod warunkiem, że po zgonie jej ciało nigdy nie znajdzie się pod powierzchnia ziemi. Ostatnia wola panny Beswick zawiera także warunek, by co 21 lat ciało jej powracało na tydzień do Birchen Bower.

Gdy panna Beswick zmarła, prawdopodobnie w 1768 roku, doktor White zadbał o to, by jej ciało zostało owinie w bandaże, tak, iż tylko twarz była odkryta a nastepnie zabalsamowane w smole. Zwłoki ofiarowano Muzeum Historii Naturalnej i były one wystawione na widok publiczny przez całe stulecie. Jednak w 1868 roku, delegaci Manchesterskiego towarzystwa Historii naturalnej, uznali eksponat za "nieporządany". Panna Beswick została więc w końcu złożona na wieczny spoczynek na cmentarzu w Harpurhey.

Według relacji mieszkańców okolicznych wsi, życzenie panny Beswick, by jej ciało powracało do Birchen Bower co 21 lat, również zostało spełnione: zwłoki przewożono tam pięciokrotnie i zawsze składano je w spichrzu na starej farmie.

Po śmierci panny Beswick jej duch ukazywał się wielu wieśniakom. Jak długo dwór stał, był podzielony na oddzielne kwatery i zjawa ukazywała się mieszkańcom w porze kolacji. Pojawienie się ducha zwsze poprzedzał szelest jedwabnej sukni. Następnie widać było, jak zmarła, ubrana w czerń, sunie przez kuchnię. Potem zjawa znikała, wchodząc zawsze w tę sama kamienna płytę.

Ducha panny Beswick widziano jeszcze bardzo wiele lat po śmierci. W 1920 roku ukazał się w pobliżu studni przy kamiennym domku, do ktorego przeniosła się, gdy była zbyt słaba, by samotnie mieszkać we dworze. Wieśniaczka, która przyszła do studni po wodę ujżała stojącą tam damę. Twierdziła że zjawa była ubrana w czarny jedwab i miała na głowie, podobnie jak za życia, falbaniasty czepek. Postwa ducha miała być pełna niechęci a nawet wrogości.

Pojawiły się też liczne doniesienia o blasku bijacym ze stodoły, jakby sie w środku paliło. Światło było widoczne przez szczeliny ścian. Nigdy po takim wydarzeniu nie znajdowano wewnątrz stodoły śladów ognia. Legenda głosi, że w stodole została ukryta największa częsć skarbu panny Beswick. Jeden z okolicznych mieszkańców, imieniem Joe, znalazł tam szkatułkę napełnonż złotymi monetami, co zapewniło mu dostatnie życie, panuje jednak przekonaie, że większości skarbów nigdy nie odnaleziono.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz