Rafał z księgą pod pachą poszedł do pokoju na górę. Rozłożył się na łóżku i zaczął czytać. Kult jakiemu oddawali się jego rodzice, dzięki któremu on podobno ożył był uprawiany przez odłam plemion Sandomierzan. Wierzące w to osoby zostały wydalone ze społeczności i przeniosły się na późniejsze ziemie radomskie, w okolice Grabu Gielniowskiego. Wierzyli oni, że czas posiada trzy duchy. Jeden odpowiada za przeszłość, drugi za teraźniejszość, a ostatni za przyszłość. Nie ingerują one w losy ludzi, a nawet chronią ich przed ingerencją chaosu. Chaos jest przeciwieństwem czasu. Czas jest symbolem porządku, normalnego stanu rzeczy, chaos zaś stara się go naruszyć. Posiada on swojego wysłannika, który stara się przechytrzyć duchy czasu i zmusić je do zejścia na ziemię pod postacią ludzką. Jeżeli to mu się uda wtedy czas sam w sobie jest bezbronny, a chaos może nim sterować jak mu się tylko podoba. Według legend kiedyś to się udało chaosowi. Nieświadome niebezpieczeństwa duchy czasu postanowiły pomóc zrozpaczonej rodzinie, której zmarło troje dzieci. Odnaleźli dusze tych dzieci i wraz z nimi wrócili na ziemię. W tym czasie chaos wiedząc, że jest bezkarny rósł w siłę przez lata. Kiedy poczuł, że jest wystarczająco silny zaczął ingerować w losy ludzkie. Miał na uwadze tylko jedną rzecz - nie zranić dzieci, wtedy już dorosłych ludzi, ani nie pozwolić im, aby wiedziały kim są w rzeczywistości. Gdyby zginęły duchy czasu powróciły by na swoje miejsce. Przez dziesiątki lat chaos robił co tylko chciał pogrążając ludzkość w zarazach, plagach i kataklizmach. Nie pozwalał sobie jednak na zabijanie zbyt dużej ilości ludzi, oni byli jego zabawkami. Kiedy dzieci, już jako starcy poumierali chaos znowu stał się bezbronny. Duchy czasu czując się odpowiedzialne za całe nieszczęścia jakie spotkały przez nich śmiertelników po raz pierwszy i jedyny ośmieliły się zaingerować w losy świata i cofnęły czas do dnia kiedy postanowiły pomóc biednej zrozpaczonej rodzinie. Ludzi nie wiedzieli o niczym co się wydarzyło i od nowa tworzyli swoją historię. Całe zajście zostało jedynie w pamięci duchów czasu jako nauczka i wysłannika chaosu, który od tamtej pory stara się sprowadzić duchy czasu na ziemię i je tu uwięzić. Przez dziesiątki lat nie udawało mu się to, ale nie przestawał próbować. Zszedł na dół, ojciec siedział w swoim fotelu z gazetą. - Kim jest ten historyk o którym mi mówiłeś? – Rafał stanął w drzwiach salonu z plecakiem na ramieniu. - Co robisz? – zdziwił się ojciec, odłożył gazetę. - Jadę z nim porozmawiać. Jak on się nazywa. - Jachimski Marek. Dziesięć lat temu wykładał na UW, być może tam jeszcze uczy. Mam jego stary numer telefonu, domowy. Zaczekaj chwilę. – ojciec wstał i poszedł do drugiego pokoju. Rafał domyślał się, że spisuje numer z czarnego notesiku. Wrócił i wręczył chłopakowi kartkę z numerem – Jak będziesz z nim rozmawiał to powołaj się na mnie. To powinno go bardziej otworzyć. Zaczekaj zawiozę cię na pociąg. - Nie trzeba. Mam za chwilę busa. Pożegnaj mamę. – wyszedł nie odwracać się. Kobieta stała w oknie i ze łzami w oczach patrzyła za nim. Patrzyła jak jej syn idzie w kierunku mężczyzny, którego wcześniej widziała. xxx W akademiku usiadł do komputera i sprawdził w Internecie wszelkie zagadnienia związane z czasem i pogańskim kultem czasu, czy przemijania oraz wszystko co mógł znaleźć na temat plemion Sandomierzan. Nie było tego zbyt wiele, szczególnie jeżeli chodzi o interesujące go informacje. Nie odkrył nic nowego, potwierdziła się jedynie część informacji otrzymana od ojca w czarnej księdze. Ostatecznie poszukał jeszcze informacji na temat Marka Jachimskiego, nadal pracował na UW, ale był już profesorem. Sprawdził jego plan zajęć i pojechał na uczelnię. xxx Za grupką studentów wyszedł z sali brodaty mężczyzna na oko pięćdziesięcioletni. Jedyną osobą znajdującą się na korytarzu był Rafał. Podszedł do wykładowcy. - Przepraszam, czy profesor Jachimski? - Tak, z kim mam przyjemność? – Uśmiechnął się mężczyzna, aż siwa broda mu się lekko podniosła. - Nazywam się Rafał Małkowski. Chciałbym z panem porozmawiać na temat plemion Sandomierza. - Dyżur mam jutro o 15:30 zapraszam wtedy. Ale czy pan jest moim studentem, mam pamięć do twarzy, a pana jakoś nie kojarzę. – mężczyzna zamknął salę na klucz i odwrócił się do Rafała. - Nie, studiuję na innej uczelni. Jednak przypuszczam, że zna pan mojego ojca, Dariusza Małkowskiego. To on polecił mi spotkać się z panem – chłopak patrzył z nadzieją na lepszy dzień |
PARAPSYCHOLOGIA,DUCHY,NAWIEDZENIA,HORROR,OPOWIADANIA,STRASZNE HISTORIE,ZAGADKI,NIEWYJAŚNIONE,ŚWIADOME ŚNIENIE,DEMONY,I WIELE INNYCH RZECZY
sobota, 24 września 2011
WYŚCIG Z CZASEM CZ 4 OSTATNIA
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz