Nadszedł najsmutniejszy dzień w całym roku. Święto zmarłych. Meg straciła swojego męża dokładnie w Świto zmarłych, gdy jechał sam na grób swoich rodziców do innej wioski. Dziewczyna nie miała zamiaru odwiedzić jego grogu gdyż nie chciała przywoływać do siebie najgorszych wspomnień. Leżała na sofie czytając gazetę. Gdy nagle zadzwonił telefon.
- Czy ty w ogóle jeszcze mnie kochasz?
- Kto mówi? – Powiedziała dziewczyna, ale w tym momencie telefon ucichł. Meg pomyślała, że to pewnie jakiś kolega z pracy robi jej kawał, gdyż miała powodzenie u chłopaków, ale nie pogodziła się ze śmiercią swojego męża. Poszła na górę przebrać się. Gdy była w połowie schodów znowu zaczął dzwonić telefon. Meg odebrała słuchawkę:
- Ty mnie naprawdę już nie kochasz….- Po czym głos w słuchawce umilkł. Meg nie przeraziła się gdyż wiedziała, że osoba znajdująca się pod drugiej stronie słuchawki robi sobie jakieś żarty. Gdy kładła się spać telefon ponownie zadzwonił: - Nie zależy Ci na mnie. Tyle dla ciebie zrobiłem, a ty tak po prostu mnie olewasz.
- Kim do cholery jesteś – wrzasnęła dziewczyna
- Kimś, kogo kochałaś
- Jak to? Nie rozumiem.
- Nie? – Głos w słuchawce zaśmiał się – To zajdź na dół… - Głos urwał się. Meg wstała z łóżka i zeszła na dół. Weszła do kuchni. Na stole leżał krzyżyk..Mag przeraziła się gdyż wiedziała, że go tutaj nie zostawiała. Spojrzała na blat szafki. Leżał na niej zakrwawiony nóż. Patrzała dalej. Krew spływała po szafce z sufitu. Kobieta wolno przerzuciła wzrok na sufit. Niczym pająk po suficie chodził jej mąż. Ten który już nie żył. Miał rozcięty brzuch…
- Jak to już mnie nie kochasz? – Zeskoczył na dół – Przecież ofiarowałem Ci swoje serce – I na wyciągniętej ręce pokazał Meg serce, które wyciął sobie z piersi. Serce oblane było krwią i wyraźnie widać było, że bije.
- Roj? – Powiedziała ze łzami w oczach dziewczyna
- To jednak mnie pamiętasz!
- Jakbym mogła Cię zapomnieć?
- Ale jednak zapomniałaś. Nie odwiedziłaś mnie nawet raz przez okrągły rok. A przecież dzisiaj jest rocznica mojej śmierci i też się nie zjawiłaś.
- Nie chciałam rozdrapywać starych ran… - mówiła przez łzy.
- Hahahahaha – Roześmiał się – Wiesz ile mnie to kosztowała żeby dostać się do ciebie? Teraz nie wrócę….tam sam… Wrócę tam z tobą.. Nadszedł kolejny dzień. Deszcz kapał po oknach pustego domu Meg….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz